USS Phoenix
Logo
 Informacje o odcinku
 
Serial:The Next Generation
Tytuł:Hollow Pursuits
Tytuł polski:Holoucieczka
 
Numer sezonu:3
Numer odcinka:21
Numer produkcyjny:169
Data premiery w USA:13-05-1990
Data premiery w Polsce:31-03-1998
Data gwiezdna:43807.4
 
Reżyseria:Cliff Bole
Scenariusz:Sally Caves
Muzyka:Dennis McCarthy
Gościnnie występują:Dwight Schultz
 
Ocena odcinka:7.6
Liczba oceniających:130
Oceń w skali 1 - 10:

Opis

Załoga usiłuje pomóc młodemu inżynierowi, którego obsesja na punkcie świata fantazji w holodeku zagraża Enterprise.



Streszczenie

Kiedy USS Enterprise doświadcza problemów z jednostką antygrawitacyjną, Geordi rozkazuje jednemu ze swoich inżynierów - porucznikowi Barclayowi - zbadać usterkę. Ale chociaż Barclay twierdzi, że nie znalazł żadnego problemu, pole antygrawitacyjne przestaje później działać, powodując, że pojemnik z obcą tkanką pobraną z pobliskiej planety spada i rozbija się, a jego zawartość wydostaje się na zewnątrz.

Po narzekaniach Geordiego na Barclaya, Picard radzi LaForge'owi znaleźć sposób na zmotywowanie podwładnego. Niestety, obecność Barclaya na spotkaniu oficerów nie daje mu pewności siebie i Barclay wymyka się do holodeku, gdzie tworzy program z doradcą Troi w roli głównej. Później, kiedy Picard pomyłkowo nazywa go "brokuła", tak jak przezywa go załoga, Geordi znajduje go z powrotem w holodeku, w fikcyjnej walce na miecze, w której porucznik pokonuje Picarda, Datę i Geordiego.

Następnie, Geordi namawia Barclaya na spotkanie się z prawdziwą Troi, by mógł omówić z nią swoją potrzebę rozładowywania frustracji w holodeku. Jednak niedługo później, Barclay ponownie zaczyna się wymigiwać od odpowiedzialności, przez co Riker, Troi i Geordi zostają wysłani do holodeku, by sprawdzić, czemu ma on taką obsesją na punkcie tego urządzenia.

Właśnie wtedy statek nagle przyśpiesza do nadświetlnej. Chociaż Geordi współczuje Barclayowi, tłumaczy on, że pilnie potrzebują pomocy poucznika w maszynowni. W przeciwnym wypadku, gwałtownie przyspieszający statek ulegnie samozniszczeniu po kilku minutach.

Po wyczerpaniu wszystkich teorii, Barclay uznaje, że usterka statku może być wyśledzona dzięki członkom załogi, którzy mieli wcześniej kontakt z próbką obcej tkanki i mogli nieumyślnie spowodować skażenie układów USS Enterprise. Geordi zgadza się z przeczuciem Barclaya, dzięki czemu udaje mu się uratować statek kilka sekund przed autodestrukcją. Nabierając pewności siebie po tyn kryzysie, Barclay wraca do holodeku po raz ostatni, aby pożegnać się z swoimi holograficznymi tworami.

Tłumaczenie: Nestor the Q
Uzupełnienia: Piotr Pajerski
Źródło: Startrek.com



Recenzja

Epizod o świecie rzeczywistym kontra świecie fantazji oraz o tym, jak w XXIV wieku ludzie traktują osobę zaburzoną, odmieńca, który nie potrafi dostosować się do reszty „normalnego” społeczeństwa.

Star Trek TNG przyzwyczaja nas do tego, że można na odcinki patrzeć wielowymiarowo, poprzez różne pryzmaty. Czasami głębia ukrywa się tam, gdzie jej wpierw nie dostrzegamy, albo dopiero po dłuższych i poważniejszych analizach dochodzimy do wniosku, że epizod skrywa w sobie niespodziewane przesłanie.
I tak było w przypadku „Hollow Pursuits”. Jak oglądałam to 15 lub też nawet 25 lat temu, to wydawało mi się że jest to ot, taki śmieszkowaty odcinek z groteskowymi postaciami w holodeku, neurotycznym głównym bohaterem epizodu. Oj, jakże się myliłam.
Zacznijmy od wstępu, czyli początku odcinka. Mamy scenę w kantynie, gdzie przy barze siedzi – jak się później ma okazać – nasz główny bohater. Wygląda na zadziornego gościa, takiego, którego nie chciałbyś zaczepiać na imprezie. Pewny siebie, zadufany. Na swoje nieszczęście Geordi go zaczepia i obrywa. Tak samo jak i Riker. Tylko Deanna wydaje się zauroczona nowym gościem. A później nagle… wzywają pana na służbę, a pan zapisuje program w pamięci holodeku i wychodzi. I tu następuje kompletna zmiana jego charakteru o 180 stopni. Przyznać muszę, że początek idealny. Kto ogląda to po raz pierwszy, z pewnością da się nabrać – no, może do momentu dialogu z Deanną, ale zawsze. Później dopiero dowiadujemy się, że ten zadziorny bohater z baru to zakompleksiony, znerwicowany Reginald "Reg" Barclay. I tutaj należą się wielkie brawa dla Dwighta Schultza za grę aktorską. Przejście z zachowania bohatera w holodeku do zachowań w prawdziwym świecie, tak kontrastowo różnych, zagrał znakomicie. Przez to postać wydaje się bardzo realistyczna. I sympatyczna zarazem :) Od początku Barclay mi się podobał, bo tak naprawdę w jakimś stopniu się z nim utożsamiam. Też mam problemy z kontaktami międzyludzkimi, przebywaniem w realu z innymi osobami, że już o pracy zespołowej nie wspomnę. Widzę w nim odbicie samej siebie i to mnie właśnie najbardziej uderzyło w tym odcinku. Co więcej, zdarza mi się odreagowywać problemy dnia codziennego w grach, tak jak Barclay robi to w holodeku. No może jeszcze nie uważam growych postaci za realniejsze od prawdziwych ludzi, chociaż… ;)
Co jest smutne i zarazem niepokojące to to, jak inni ludzie na statku traktują naszego bohatera. Spodziewać byśmy się mogli, że w jakiś sposób w XXIV wieku nauczono się podchodzenia do ludzi nieco innych, bardziej wrażliwych (a przy okazji bardzo utalentowanych) - w Akademii chyba psychologię wykładają (muszą właściwie, bo dowódca statku, przełożony czy ktokolwiek taki musi być też i psychologiem dla podwładnych), a tutaj mamy przykład totalnego ignoranctwa a nawet wrogości!
Pierwsze co, to Geordi mówi, jak bardzo Barclaya nie lubi i że nie chce z nim pracować. Dopiero pod naciskiem Picarda (właściwie pod rozkazem, chociaż Geordi traktuje to bardziej jako challenge) zgadza się na współpracę. Tutaj brawa dla kapitana, bo nie dał się zwieść narzekaniom Geordiego. Barclay miał dobrą opinię, poprzedni kapitan go chwalił, więc skąd się wziął problem? Kapitanie, podpowiem panu. Jeśli nie było dotychczas przesłanek, że z nowym porucznikiem jest coś nie tak, to ma pan niewątpliwie problem – ale ze swoją załogą! Potwierdza to też fakt, że już krąży po okręcie nowa ksywka oficera: Broccoli (Brokuł). Kto tę piękną modę zapoczątkował? Wesley. Kto to rozpropagował po statku? Reszta załogi. Co zrobił kapitan? Właściwie nic. Na jego miejscu wzięłabym dzieciaka na dywanik i porządnie nim potrząsnęła, a reszcie ludzi udzieliła porządnej reprymendy. Ale Picard ograniczył się tylko do „eee, nie róbcie tak, bo to nieładnieeee...”. Dobrze, że chociaż Geordiego zachęcił do popracowania nad Barclayem, wierząc w potencjał tego ostatniego.
Najbardziej chamska scenka następuje w kantynie, gdzie oficerowie siedzą sobie przy stoliku i obgadują – tak! obgadują – nieobecnego Barclaya, nazywając go przy okazji Brokułem. Jakieś śmieszki, docinki. Data wydaje się nie bardzo rozumieć dowcipu z Broccoli i pyta o to Wesa. Co mu odpowiada Wes? „To taki żart, Data, ksywka!”
Brawo, Wesley! Popisałeś się poziomem przeciętnego polskiego gimnazjalisty! Nie dość, że obgadujecie przy stole osobę nieobecną, wyrażacie się o niej raczej nienajlepiej, to jeszcze dla ciebie ta ksywka to świetny żarcik, tak? Przypominam, że w XXI wieku zdarzały się przypadki osób szykanowanych i obgadywanych w szkołach, które tego nie wytrzymywały i... wiadomo.
Dobrze, że Data trochę wesołe towarzystwo zgasił, zauważając, że ksywki funkcjonują w grupie przyjaciół jako zdrobnienia, często nadaje się je z sympatii do danej osoby. Po prostu, dał im do zrozumienia, że skoro nie lubicie Barclaya to dlaczego tak go nazywacie?
1:0 dla Daty.
Zgaszone towarzystwo trochę odpuszcza, na szczęście tematu Reginalda już nie wałkują, bo awarii ulega szklanka jednego z kolegów.
I tu wkracza wątek B – wypełniacz. Tak naprawdę dla fabuły nie ma zbyt wielkiego znaczenia to, co się dzieje ze sprzętem na statku. To mogłaby być jakakolwiek awaria, rdzenia, systemu, ważne, że chodzi o to, aby Barclay mógł się wykazać swoim niekonwencjonalnym sposobem myślenia i uratować dzień. Niepotrzebne tylko było to trzymanie wszystkich w napięciu do ostatniej chwili i rozwiązanie zagadki dosłownie sekundy przed rozpadnięciem się statku w drobny mak. Tej dramy mogli by nam oszczędzić, bo to wyświechtany temat, jak przecinanie kabelków w bombie, kiedy licznik dochodzi do 0:01.
Piękną rolę w tym odcinku odgrywa Guinan, kiedy rozmawia z Geordim w kantynie. Zauważa pewne podobieństwa między sobą (w jakimś stopniu samotniczką) i Barclayem (także nieczującym się dobrze w towarzystwie innych) i zagina Geordiego tekstem, że gdyby czuła, że inni nie chcą ze nią przebywać, to też by się spóźniała i była nerwowa.
Geordi musiał sobie to wszystko dobrze przemyśleć, bo jednak postanowił dotrzeć do Barclaya. Ten jednak uciekł w tym momencie do jednej ze swych holodekowych fantazji. No właśnie, i tu dochodzimy do ciekawego punktu. Nasz główny bohater ma tendencję do rozładowywania stresu w nietypowy sposób. Tworzy sobie w holodeku kopie realnych ludzi (czy też raczej ich karykatury) i zamyka się razem z nimi w tym świecie, gdzie czuje się pewny siebie, w pełni akceptowany. Smutne to, zwłaszcza, że wyjawia Geordiemu (który go nakrył w holodeku podczas jednej z tych sesji), że ci holo-ludzie są dla niego prawdziwsi niż ci w realu. Trochę gościa rozumiem – na statku go nikt nie lubi i wielu się z niego naśmiewa, a w świecie holodeku może być super bohaterem, zdobywcą kobiecych serc, dżentelmenem, wybawcą. Każdym. Kusząca propozycja na spędzanie czasu, prawda? Geordi przyznaje nawet „ja też się kiedyś w postaci z holodeku zakochałem, ale wiedziałem, kiedy powiedzieć „dość”” (czyżby, Geordi??). Cóż, Barclay najwyraźniej nie potrafi powiedzieć "dosyć" i to też jedno z jego zaburzeń – obsesja (połączona z uzależnieniem).
Mamy w tym odcinku też komediowy akcent, chociaż raczej po wszystkim, co dowiedzieliśmy się o Barclayu, jest to trochę śmiech przez łzy. Po pierwsze – genialna wpadka kapitana, kiedy przy wszystkich obecnych powiedział do Barclaya „Broccoli”. Wybuchłam śmiechem. Genialna mina Patricka Stewarta, no i aż się spocił z zażenowania :)
Druga sprawa to holodekowe programy Barclaya. Widać wyraźnie, że jest zakochany w Troi i dla niego jest ona ucieleśnieniem piękna, w dodatku w programie komputerowym kocha go z wzajemnością (może dlatego z prawdziwą Troi ma duże problemy komunikacyjne?) :) Programy te pokazują także, co Reg sądzi o reszcie załogi. Beverly Crusher jest piękną i uroczą damą, która czuwa nad swym panem, kiedy ten śpi. Wesley jest tu pokazany jako rozpieszczony bachor podpierający tylko drzewo. Kapitan, Geordi, Data to muszkieterowie, z którymi Barclay wciąż się potyczkuje (co ciekawe – ich charakter się zmienia w momencie, gdy prawdziwa załoga otwiera się trochę na Rega, zaczyna go chwalić za postępy i współpracuje – wtedy holodekowi muszkieterowie stają po stronie naszego bohatera). No i najśmieszniejszy mikro-Riker (czyżby podświadome osłabianie autorytetu znienawidzonego rywala?) :)
Bardzo fajna jest też scena, kiedy Geordi, wkurzony Riker i rozbawiona Troi idą do holodeku po Rega. Geordi ostrzega ich, że fantazje porucznika są dość „osobliwe” (sam zdążył już to zaakceptować). Najpierw wszystkie kolejne holo-osoby bardzo rozbawiają Deannę (w tym szczególnie mikro-Riker), aż na końcu dochodzi do swojej własnej kopii – Bogini Empatii. I w tym momencie mina jej rzednie i robi się tak wściekła, że wyżywa się nawet na niewinnej holo-postaci. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, co nie, Troi?
Widać jednak, załoga wybacza wszystkie te występki Barclayowi, dzięki temu, że wpadł na pomysł, co mogło być przyczyną awarii niszczącej statek i ostatecznie ratuje z Geordim Enterprise. Nawet całkiem ładnie się to wszystko zgrało i spasowało.
Ostatnia scenka odcinka też była wyśmienita. Reginald staje na mostku przed załogą i żegna się ze wszystkimi. Myślimy przez chwilę – więc jednak zdecydował się odejść? Ale nie, Barclay żegna się z programami w holodeku, aby żyć szczęśliwie w realnym świecie. Wymazuje swoje fantazyjne światy.
Poza programem nr 9.

Cytat odcinka:
Troi (do holo-Troi): „Muzzle it!”

Czego się nauczyliśmy:
Że w XXIV wieku ludzie potrafią być takimi samymi dupkami, jak współcześnie. Chyba mamy to we krwi. Smutne to trochę.

Czego się nie dowiedzieliśmy:
co to jest program nr 9 :P

Screenshot dnia:

Chodźcie do Boginii Empatii, ona Was wysłucha, doradzi. No chyba że Troi każe jej się przymknąć :P


Autor: Pleiades





© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!