USS Phoenix
Logo
 Informacje o filmie
 
Tytuł:Star Trek: First Contact
Tytuł polski:Star Trek: Pierwszy kontakt
 
Data premiery w USA:22-11-1996
 
Reżyseria:Jonathan Frakes
Scenariusz:Rick Berman, Brannon Braga, Ronald D. Moore
Muzyka:Jerry Goldsmith, Joel Goldsmith
 
Ocena odcinka:9.2
Liczba oceniających:1506
Oceń w skali 1 - 10:

Opis

Pierwszy film tylko o załodze znanej z The Next Generation. Tym razem kapitan Picard i załoga nowego okrętu Enterprise-E muszą ponownie (po raz pierwszy, drugi i trzeci robili to w serialu) stawić czoła potężnej, bezlitosnej rasie cyborgów znanych jako Borg. Ci zaś po przegranej bitwie cofają się w czasie, aby dokonać zmian w historii Ziemi tak, by Federacja nigdy nie zaistniała. Enterprise rusza za nimi.

Film nie był wyświetlany w polskich kinach, lecz pokazywano go w telewizji Canal+ (premiera 20. marca 1999 roku). Jest również dostępny na kasetach wideo oraz na DVD (drugi region, z polskim lektorem w Dolby Surround), której to płyty niestety nie można dostać w Polsce.


Obsada

AktorPostać
Patrick Stewartkapitan Jean-Luc Picard
Jonathan Frakeskomandor William T. Riker
Brent Spinerkomandor porucznik Data
LeVar Burtonkomandor porucznik Geordi LaForge
Michael Dornkomandor porucznik Worf
Gates McFaddendoktor Beverly Crusher
Marina Sirtiskomandor Deanna Troi
James CromwellZefram Cochrane
Alfre WoodardLily Sloane
Alice KrigeKrólowa Borg


Lista płac

Wytwórnia:Paramount Pictures
Efekty specjalne:Industrial Light & Magic
Todd Masters Company
Pacific Ocean Post Digital Film Group
Question Mark FX
Illusion Arts, Inc.
Matte World Digital
Scenariusz:Rick Berman
Brannon Braga
Ronald D. Moore
Produkcja:Rick Berman
Martin Hornstein
Peter Lauritson
Muzyka:Jerry Goldsmith
Joel Goldsmith
Montaż:John W. Wheeler


Ciekawostki

Tytuły robocze filmu to:

  • Star Trek: Borg
  • Star Trek: Destinies
  • Star Trek: Future Generations
  • Star Trek: Generations II
  • Star Trek: Resurrection
Film został nominowany do następujących nagród:
  • Oscara za najlepszy makijaż,
  • Saturn Award za kostiumy (zdobyta),
  • Saturn Award za najlepszego aktora drugoplanowego (Brent Spiner, zdobyta),
  • Saturn Award za najlepszą aktorkę drugoplanową (Alice Krige, zdobyta),
  • Blockbuster Entertainment Award za ulubionego aktora science-fiction (Patrick Stewart),
  • Blockbuster Entertainment Award za ulubionego drugoplanowego aktora science-fiction (Jonathan Frakes),
  • Hugo za najlepszą aktorkę drugoplanową (Alfre Woodard).
Film dał 150 milionów dolarów zarobku, z czego ponad 92 w USA (30,7 miliona w pierwszy weekend wyświetlania). Dodać do tego należy wpływy z wypożyczeń (40,5 miliona $ do tej pory).

W scenie na holodeku można zobaczyć Brannona Braga'ę i Ronalda D. Moore'a (scenarzystów filmu).

Do roli Zephrama Cochrane'a początkowo chciano zatrudnić Toma Hanksa.

Pod koniec kręcenia filmu Jonathan Frakes zyskał przydomek "Two takes Frakes" (Two takes oznacza "Dwa ujęcia"), z powodu jego wysokiej efektywności jako reżysera.



Minirecenzja

Videorecenzja


Recenzja

First Contact – last good Trek?



W roku 1996 końca dobiegła najlepsza epoka w dziejach Treka – złota dekada, podczas której powstało mnóstwo filmów i seriali osadzonych w uniwersum Gene'a Roddenberry, a ilość odcinków serii prawie zawsze szła w parze z ich jakością. Okres ten zwieńczyło pojawienie się na dużych ekranach ósmego filmu kinowego o przygodach załogi statku kosmicznego Enterprise. Tym razem jest to wyłącznie załoga ,,Następnego Pokolenia" pod egidą kapitana Picarda, a sam Enterprise to nowiutka konstrukcja stworzona specjalnie na potrzeby filmu. Nasi bohaterowie będą musieli stawić czoła prawdziwemu Nemezis Federacji jakim jest Kolektyw Borga, który stara się zmienić historię Ziemi. W tym celu Borg cofa się w przeszłość aby zasymilować wszystkich ludzi żyjących na Ziemi krótko po zakończeniu III wojny światowej, a załoga nowego Enterprise-E musi mu w tym przeszkodzić.

Co da się powiedzieć o tym filmie? Po pierwsze, że jego fabuła, która na pierwszy rzut oka wydaje się być do bólu oklepana nie jest wcale zła gdyż scenarzyści zadbali o parę ciekawych niespodzianek, które uatrakcyjniły tą standardową historię. O tym będzie jeszcze mowa nieco później. Po drugie zaś: w odróżnieniu od ,,Generations" w tym wypadku mamy do czynienia z filmem z prawdziwego zdarzenia. Zapomnijcie więc o wrażeniu, że oglądacie odcinek serialu przeniesiony na duży ekran – tu wszystko zostało przedstawione tak jak powinno być w przypadku filmu, który ma podbić serca kinowej widowni. Zaczynijmy od wzmiankowanego już statku Enterprise, którego image dobrze łączy tradycyjny wygląd jednostki Federacji z futurystyczną wyobraźnią twórców ,,First Contact". Statek wygląda stylowo, elegancko a jednocześnie ma nowy, bardziej agresywny i wyścigowy kształt. Podobnie ma się rzecz z wnętrzami okrętu – łączą w sobie znane i drogie sercu każdego Trekera pomieszczenia i gadżety z nowatorską wyobraźnią autorów filmu. Również wygląd samej załogi się zmienił – np. Geordi LaForge pozbył się niewygodnego VISORa na rzecz funkcjonalnych implantów wzrokowych, które nadają mu iście kosmiczny wygląd. Sam Borg – zarówno ich okręt jak i oni sami – również wyglądają znajomo ale większy budżet sprawił jednocześnie, że ich obecna aparycja jest bardziej groźna i realistyczna. To właśnie dzięki nowemu image Borg ,,First Contact" nominowany był w roku 1997 w do Oscara w kategorii ,,Najlepsza charakteryzacja". Większy budżet filmu i bardziej zmasowane zastosowanie nowoczesnej techniki filmowej widać również w scenach bitwy toczącej się pomiędzy Borg a Federacją na orbicie Ziemi – tu po raz pierwszy od lat widać, że Federacja to wielka organizacja, a nie tylko jeden okręt zagubiony gdzieś w kosmosie. Na ekranie kłębią się dziesiątki różnych statków, z których wiele to całkiem nowe, unikatowe konstrukcje, podobnie jak Enterprise stworzone specjalnie na potrzeby filmu. Nie sposób również nie zauważyć, że wśród nich jest znany z serialu DS9 okręt bojowy Defiant pod dowództwem Worfa. Ów wtręt to inteligentny rodzaj fanserwis, który cieszy oko fana a nie zraża do filmu postronnego widza, który ma prawo nie widzieć nic o ,,Star Trek". Tak szczodrze twórcy wielkoekranowego Treka nie obdarzyli Federacji jeszcze nigdy.

Jeśli już zaś jesteśmy przy szczodrym obdarowywaniu to Jerry Goldsmith wraz z synem Joelem sprezentowali nam wspaniały kawałek muzyki filmowej, który nie tylko pięknie komponuje się z filmem ale też stanowi jeden z najlepszych soundtracków jakie do tej pory zdarzyło mi się słyszeć.

Również efekty specjalne prezentują się nadzwyczaj dobrze mimo, że od czasów realizacji filmu upłynęło już ładnych parę lat: okręty federacyjne śmigające tuż przed wybuchającym w kaskadzie zielonego ognia sześcianem Borg, Enterprise znikający w błękitnym wirze temporalnym, spacer załogantów na zewnętrznym pancerzu Enterprise na tle Ziemi… To wszystko sprawia, że ,,First Contact" jest zwyczajnie piękny od strony wizualnej.

Co ważniejsze jednak, nie jest ona jedyną rzeczą, która przekuwa uwagę widza. Na uwagę bowiem zasługuje sposób w jaki potraktowano fabułę, wydawałoby się żywcem wyjętą z ,,Terminatora". Przede wszystkim ,,First Contact" w większym stopniu niż inne filmy serii skupia się na psychice i wewnętrznych przeżyciach bohaterów. W centrum uwagi jest tu kapitan Picard, który przeżywa na nowo koszmar związany z uprowadzeniem przez Borg i musi stawić czoło nie tylko Kolektywowi ale również swoim własnym lękom i uprzedzeniom z tym związanym. Sprawia to, że Jean-Luc staje się postacią być może mniej idealną w oczach widza, ale za to zdecydowanie bardziej ludzką i taką, z którą łatwiej jest się widzowi utożsamić. Ukłony należą się w tym wypadku oczywiście Patrickowi Stewartowi za stworzenie przekonywującej i przejmującej kreacji. W centrum zainteresowania twórców jest także komandor Data - jak zwykle świetny Brent Spiner – tym razem postawiony przed dylematem czy wybrać lojalność wobec swoich towarzyszy czy też możliwość odczuwania i dalszego samorozwoju na skalę jaka mu się dotąd nie śniła? Aktor zgarnął za tę rolę prestiżową nagrodę Saturna. Kusicielką naszego sympatycznego androida, a zarazem trzecią z kluczowych postaci jest królowa Borg brawurowo grana przez Alice Krige, która za tą role nagrodzona została również Saturnem. Jej kreacja jest mroczna, intrygująca i co dziwne – zważywszy na mocno nieludzki wygląd Królowej – nawet dość zmysłowa. W końcu ostatnią naprawdę liczącą się tu postacią jest Zefram Cochrane, którego wyrazisty portret maluje przed widzami James Cromwell. Wynalazca napędu warp jest zupełnie inną postacią niż się można by było tego spodziewać: nie jest oczekiwanym przez załogę szlachetnym idealistą, ale rubasznym wielbicielem starych piosenek i nie stroniącym od kieliszka podrywaczem. Jedynym – i to dość istotnym zgrzytem odnośnie tej postaci jest fakt, że w Oryginalnym Serialu Zefram mieszkał na Alfa Centauri tutaj zaś boi się nawet latać. W ogóle fabuła nie wskazuje na to by w czasach Cochrane'a ludzie wybrali się już gdzieś poza swoją planetę. Ale jest to jedyny istotny zgrzyt w fabule filmu, która obfituje w pełnokrwiste postaci i ciekawe zwroty akcji a także zadaje ciekawe pytania i ma swoisty klimat. Co do wzmiankowanej atmosfery to jest ona w ,,First Contact" dość mroczna ale i nie pozostawiająca promyka nadziej na przyszłość. Pod tym względem bardziej przypomina klasyczny dreszczowiec SF ,,Alians" niż dotychczasowe kinowe ,,Star Treki" – co jest dla mnie ciekawym posunięciem ze strony twórców. Ciążąc bardziej w stronę fantastyczno-naukowego thrillera ,,First Contact" nie przestaje jednocześnie zadawać w warstwie fabularnej ciekawych pytań: czy natura ludzka rzeczywiście może się zmienić, czy wciąż jesteśmy jednostkami ulegającym niskim instynktom i chęci zbijania, czy historia przekazuje nam prawdziwy obraz przeszłości, w końcu czy rozwój technologiczny doprowadzi do powstania szlachetnej Federacji czy bardziej czegoś na kształt nikczemnego Borga?

Podsumowując: gdyby nie zgrzyty z trekowym kanonem (ale nie do końca niewytłumaczalne!) film byłby w swojej kategorii (popcorn movie - przyp. Q__) niemal doskonały.



Ocena: 9/10



Autor: Picard



Zdjęcia



Muzyka

Muzykę z First Contact można określić jednym słowem: świetna. Wspaniale oddająca mroczny, ciężki, a zarazem pełen nadziei klimat filmu. Trzeba pogratulować twórcom, że po cieniactwie z Generations poszli po rozum do głowy i namówili do współpracy prawdziwego kompozytora filmowego. Jerry Goldsmith, bo o nim mowa, jest prawdziwym weteranem - także Star Treka, zdobywcą chyba kilku Oscarów (jednego na pewno), ilustratorem takich klasycznych już filmów science-fiction, jak choćby "Planeta Małp", "Logan's Run", czy "Obcy - Ósmy Pasażer Nostromo". To jego muzyka ozdabiała pierwszy kinowy film z serii Star Trek. To tam właśnie po raz pierwszy pojawił się temat muzyczny, który później, w nieco odmiennej aranżacji, stał się motywem tytułowym z serialu The Next Generation. Również Jerry Goldsmith jest odpowiedzialny za utwór rozpoczynający każdy odcinek Voyagera.

A wracając do "jedynki". Tam właśnie po raz pierwszy pojawił się mój ulubiony "motyw klingoński", który od tej pory stał się swego rodzaju tradycją w trekach ilustrowanych muzyką Goldsmitha - melodia ta pojawiła się także w Star Trek V (music by Jerry Goldsmith), jest jedną z ciekawszych pozycji właśnie na ścieżce z "Pierwszego Kontaktu". Nie zabrakło jej także w najnowszym filmie - Insurrection, do którego muzykę również skomponował Jerry Goldsmith.

Ścieżka z First Contact to jedenaście utworów. Początek - bardzo ładny, spokojny i zarazem wpadający w ucho. Potem rewelacyjny utwór "Red Alert", w którym pojawił się "Marsz Borga", jak go niektórzy przezywają (w filmie pojawia się on, gdy widzimy ujęcia sześcianu na tle Ziemi). Ten temat moim zdaniem spokojnie wytrzymuje porównanie z gwiezdnowojennym "The Imperial March", jedynym minusem jest zaś fakt, że jest on bardzo krótki (aż się prosi o kilkuminutową wersję), choć melodia pojawia się potem kilkakrotnie w innych utworach - w nieco innej aranżacji.

Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo "Borg march" przechodzi w kapitalną, niezwykle dynamiczną aranżację motywu klingońskiego - w filmie był on podkładem do ujęć z Worfem i USS Defiant. Również minusem jest czas trwania - kilkadziesiąt sekund. Ale dynamika tego fragmentu jest niesamowita. Dalsza część scieżki dźwiękowej jest również bardzo dobra, chociaż miałem wrażenie, że utwory umieszczone są w nieco innej kolejności niż w filmie. Motyw z pościgu za kulą, melodie ilustrujące walkę w korytarzach Enterprise, kawałki ze scen z Królową, muzyka z walki na deflektorze, ze sceny ewakuacji - wszystko to jest naprawdę świetnie skomponowane i doskonale oddające to co się dzieje na ekranie. Ogromne wrażenie zrobił też na mnie przedostatni fragment, zatytułowany "First Contact". Jak łatwo się domyślić, jest to muzyka ilustrująca końcówkę filmu - lądowanie obcych i pożegnanie z Lily. Po prostu rewelacja!

Ostatni utwór to "End Credits" - i jak to zwykle w filmach bywa, jest on jakby podsumowaniem muzyki z filmu. Dodatkowo pojawia się w nim tytułowa muzyka z serialu (poza tym w filmie jej nie ma, trochę szkoda).

Podsumowując, trzeba odnotować, że pan Goldsmith kapitalnie połączył typową muzykę orkiestrową z instrumentami elektronicznymi. Gość mimo swojego wieku nie jest konserwatywny i nie boi się eksperymentów. I wychodzi mu taki melanż coraz lepiej (w Insurrection też jest tego sporo). Generalnie ścieżka muzyczna z First Contact jest świetnym odwzorowaniem atmosfery filmu i jego akcji.

Peter


Main Title / Locutus
Red Alert
Temporal Wake
Welcome Aboard
Fully Functional
Retreat
Evacuate
39,1 Degrees Celsius
The Dish
First Contact
End Credits
Magic Carpet Ride (w wykonaniu Steppenwolf)
Ooby Dooby (w wykonaniu Roy'a Orbisona)

Uwaga! Pliki umieszczone są tylko dla zorientowania się w temacie - jeśli spodoba Ci się ta muzyka, kup ścieżkę dźwiękową filmu!


Pliki wideo

Trailer - bardzo dobry, również w wersji z polskimi napisami
Trailer - zawierający także fragmenty poprzedniego filmu
Kolejny trailer - niestety, o bardzo słabej jakości
Multikino - fragment programu ze stacji TVN, dotyczy premiery filmu na kasetach wideo


Niektóre filmy dostarczyli Maciej Mokros i Simon.

Część informacji pochodzi z serwisu Internet Movie Database.
Niektóre zdjęcia pochodzą ze strony Star Trek in Sound and Vision.



© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!