USS Phoenix
Logo
 Informacje o filmie
 
Tytuł:Star Trek: Nemesis
 
Data premiery w USA:13-12-2002
Data premiery w Polsce:07-03-2003
Data gwiezdna:56844.9
 
Reżyseria:Stuart Baird
Scenariusz:John Logan
Muzyka:Jerry Goldsmith
 
Ocena odcinka:9
Liczba oceniających:837
Oceń w skali 1 - 10:

Opis

Odwiedź oficjalną polską stronę filmu.


Obsada

AktorPostać
Patrick Stewartkapitan Jean-Luc Picard
Jonathan Frakeskomandor William T. Riker
Brent Spinerkomandor-porucznik Data
LeVar Burtonkomandor-porucznik Geordi LaForge
Michael Dornkomandor-porucznik Worf
Gates McFaddendoktor Beverly Crusher
Marina Sirtiskomandor Deanna Troi
Tom HardyShinzon
Ron PerlmanWicekról
Dina Meyerkomandor Donatra



Minirecenzja

Videorecenzja


Streszczenie

Star Trek X: Nemesis - jest dziesiątym filmem pełnometrażowym osadzonym w realiach Star Trek wyprodukowany w 2002 roku. Reżyserią zajął się Stuart Baird.


Fabuła

Załoga USS Enterprise NCC-1701-E świętuje w przeddzień wielkich zmian. Komandor Wiliam Riker i Doradca Deanna Troi po latach postanawiają wziąć ślub. Jednocześnie Riker wkrótce ma objąć dowództwo nad własnym okrętem - USS Titan. Tymczasem na planetach Romulus i Remus, w samym sercu Gwiezdnego Imperium Romulańskiego wykuwa się przeznaczenie. W brutalnym zamachu giną Pretor i niemal wszyscy senatorowie. Z chaosu wynurza się zdolny, młody strateg, który dzięki poparciu armii przejmuje władze w Imperium i ogłasza się Pretorem. Tymczasem Geordie LaForge wykrywa na jednej z planet w pobliżu Romulańskiej Strefy Neutralnej osobliwą sygnaturę energetyczną, która identyfikuje jako pozytronową. Kapitan Picard podejmuje decyzję by zbadać tą osobliwość. Oznacza ona bowiem z dużym prawdopodobieństwem, że na planecie w układzie Kolaris przebywa android podobny do komandora Daty. Odnaleziony mechanizm w istocie jest jedną z wcześniejszych kreacji doktora Soonga - prototypem Lore'a i Daty, o imieniu B4 (czyt. jak Before). Dowództwo Floty w osobie adm. Janeway informuje Picarda, że nowy Pretor, rzekomo pochodzący z Remusa - Shinzon - pragnie rozpocząć pokojowe negocjacje z Federacją. W tym celu Enterprise zostaje wysłany w przestrzeń romulańską. W trakcie pierwszego spotkania z Shinzonem okazuje się, że jest on klonem Picarda i że doszedł on do władzy dzięki poparciu ufających mu Reman. Shinzon próbuje zdobyć zaufanie Picarda ukazując mu wszelkie istniejace podobieństwa między nimi. Nadzieja na pokój pryska jednak, kiedy LaForge odkrywa, że na pokładzie silnie uzbrojonego okrętu Shinzona znajduje się broń masowego rażenia oparta o promieniowanie talaronów. Mroczne serce Shinzona przesiąknięte goryczą w kopalniach Remusa nienawidzi wszystkich - zarówno Romulan jak i Ziemian. Planuje wykorzystać potężną broń do rzucenia na kolana całego Kwadrantu, rozpoczynając od zniszczenia Ziemi. Co gorsza okazuje się, że technika klonowania Shinzona była daleka od perfekcji. Aby przeżyć Shinzon potrzebuje kompletnej transfuzji krwi od kompatybilnego dawcy. Jedynym jest Picard. Życie Shinzona oznacza śmierć Picarda. Śmierć Picarda oznaczać będzie koniec wszelkiego życia na Ziemi.



Recenzja

Sebastian Szwarc
08.04.2003
TrekZeta - magazyn POGF


Pod koniec 2002r. na ekrany amerykańskich kin wszedł dziesiąty już obraz spod znaku "Star Trek" zatytułowany "Nemesis". Bardzo gorąco oczekiwany był przede wszystkim na rynku amerykańskim, gdzie środowisko fanów Treka jest bardzo liczne. U nas zainteresowanie było dużo mniejsze, jednak po premierze 7 marca, gdy film wszedł na ekrany kin w całej Polsce okazało się, że nie tylko zagorzali fani treka odwiedzali kina.

Fanom zrzeszonym w Polskim Oddziale Gwiezdnej Floty w porozumieniu z UIP - dystrybutorem na Polskę udało się zorganizować 1 marca, w łódzkim kinie "Polonia" absolutnie przedpremierowy pokaz, na którym i ja byłem, miód i wino piłem, a co tam ujrzałem tym się z wami podzielę.

Akcja filmu toczy się w XXIV wieku. Minęło 15 lat od momentu, gdy kapitan Jean-Luc Picard (w tej roli znakomity Patrick Stewart) objął dowództwo okrętu USS Enterprise NCC - 1701-D. W Galaktyce znowu dzieje się źle. W Romulańskim Imperium Gwiezdnym dumny Shinzon - utalentowany dowódca i strateg, bohater wojny z Dominium, dokonuje zamachu stanu, przy pomocy broni telaronowej, zabijając senatorów i Pretora - faktycznego władcę Imperium, po czym nieoczekiwanie wysyła na Ziemię propozycję negocjacji pokojowych. Do wykonania tego zadania Dowództwo Floty wyznacza właśnie "Enterprise", którego dowódca jest doświadczonym dyplomatą i negocjatorem. Na miejscu okazuje się, że nie będzie szans na pokój - Shinzon pod dobrodusznym uśmiechem skrywa nienawiść zarówno do Romulan jak i Ludzi, więc nie spocznie dopóki nie zniszczy siedziby swego wroga - planety Ziemia. Rozpoczyna się desperacka walka z przeciwnikiem, jakiego Picard się nie spodziewał. Czy uda się powstrzymać szaleńca i zapewnić trwały pokój w Galaktyce?

Jak widać koncepcja fabuły jest banalna i można by powiedzieć, że wtórna, gdyż taki motyw wykorzystywany był nie raz w Star Treku, jednak "Nemesis" ogląda się wcale nie najgorzej. Film trwa prawie dwie godziny, lecz nie czułem tego wcale, choć niektóre sceny nie posuwają akcji do przodu, co może znużyć. Efekty specjalne dopracowane i wykorzystane na większą skalę niż w "Insurrection" nie przytłaczają filmu, dzięki czemu wykreowany świat nie nosi tylu znamion sztuczności a film nie zmienił się w pokaz możliwości współczesnych komputerów. O tym, co decyduje o jakości filmu jest przede wszystkim gra aktorów. I tutaj pierwsza niespodzianka. O ile poprzednie trzy filmy pokazywały w wyrównanym stopniu zmagania całej załogi okrętu z niebezpieczeństwem, o tyle w dziesiątej części postacią bez wątpienia pierwszoplanową jest kapitan Jean-Luc Picard. Patrick Stewart tą rolą potwierdza, że nie jest gwiazdką mydlanej opery spod znaku SF lecz doświadczonym aktorem z uznanym dorobkiem dramatycznym na najlepszych angielskich scenach. Gra w sposób wyważony (ale także bardzo emocjonalny gdy wymaga tego sytuacja) doświadczonego oficera, który traktuje załogę jak swoją rodzinę, a siebie jak jej ojca. Nieustraszony w boju jest przede wszystkim jednak rozważnym i inteligentnym człowiekiem, który zmuszony narazić własne życie dla obrony swego świata uczyni to z pełnym oddaniem sprawie. Pozostali oficerowie mostka są niestety tylko tłem dla Stewarta, choć grają więcej niż poprawnie. Komandor Riker (Jonathan Frakes) nie jest już tym młodym, garnącym się do niebezpiecznych zadań Pierwszym Oficerem. To dojrzały mężczyzna, czujący odpowiedzialność za swą miłość Deanę Troi (Marina Sirtis), z którą wreszcie sfinalizował związek. Na mostku nie traci jednak pewności siebie i sprawnie zarządza obroną okrętu. O Worfie (Michael Dorn), Geordi'm (LeVar Burton) oraz dr Beverly Crusher (Gates McFadden) można w zasadzie powiedzieć tyle, że są na swoich miejscach, przy swoich zadaniach, ale ich kreacje nie olśniewają. Nadspodziewanie dobrze spisał się Brent Spiner w podwójnej roli androida Daty i jego "brata" B-4. Mechaniczna istota, pozbawiona zdolności okazywania emocji ciągle uczy się, co to znaczy być człowiekiem. Spotykając mniej uzdolnionego brata bez wahania godzi się przekazać mu całą swą wiedzę. Nie zawaha się też zaryzykować swego życia by ratować tych, których tak bardzo nie rozumie.

Stronę złych charakterów reprezentuje Shinzon (Tom Hardy) i jego Wicekról (R. Pearlman). Wicekról to szara eminencja Pretora, krąży za nim jak cień i chroni przed wszystkimi zagrożeniami, jest na ekranie tylko tam gdzie powinien być, zawsze jednak otoczony ciemnością mroczną jak jego dusza (mieszkańcy planety Remus zamieszkują tylko jej ciemną stronę, stąd niezbyt dobrze tolerują jasne światło). Jego pan to całkowite przeciwieństwo - niecierpliwy, ambitny, zazdrosny, przeżarty gniewem i złością. Okrutny dla swych wrogów, ale jednocześnie słaby na nieuleczalnie chorym ciele. Tom Hardy zagrał znakomicie postać niejednoznaczną, okrutną, ale też tragicznie doświadczoną w dzieciństwie, rozdartą między przynależnością do rasy remańskiej i ludzkiej. Obserwując starcie dwóch wielkich indywidualności, (choć powinienem powiedzieć "jednej" ale o tym narazie sza... nie będę psuł przyjemności tym co jeszcze nie obejrzeli filmu) w finałowej bitwie okrętów do końca nie mamy pewności czyja racja przeważy. Postać Shinzona bowiem przyciąga naszą uwagę na tyle, że w pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać, kto tu walczy o słuszniejszą sprawę. Tak wyrazistego wroga w historii całego cyklu jeszcze nie było i to uważam za duży plus dzieła Stuarta Bairda.

Kolejna godna uwagi rzecz to umiejętne operowanie dźwiękiem i obrazem w opowiadaniu historii. Na początku przeważają jasne, wręcz pastelowe barwy mające obrazować nastrój sielanki. Na spalonej słońcem planecie dominuje kolor żółto-pomarańczowy, natomiast kwatera Pretora tonie w ciemności. Z kolei przytłumione barwy cechują wnętrza "Enterprise", co podkreśla atmosferę zagrożenia i niepewności. Na pochwałę zasługuje ścieżka dźwiękowa autorstwa Jerry'ego Goldsmitha. Z tym elementem w filmach spod znaku ST było w przeszłości różnie jednak tym razem kompozytor stanął na wysokości zadania. Muzyka pojawia się tylko tam gdzie trzeba, umiejętnie sterując napięciem u widzów i zmienia się odpowiednio do wydarzeń.

W "Nemesis" można też znaleźć parę smaczków pomijanych normalnie w serialu, a które przypominają, że XXIV wiek czerpie także z kultury przełomu XX i XXI wieku. Kapela na weselu przygrywa na gitarach elektrycznych, Data wykonuje piosenkę Irving Berlin'a, galowe mundury oficerskie wzorowane są na ubiorach US Navy a nowy typ promu kosmicznego "Argo" ma na swym pokładzie uzbrojony samochód terenowy (scena pościgu na Kolarin III przypomina jako żywo Bonda). Niby drobne szczegóły, ale mnie bardzo ucieszyły. Nawet dialogi zbliżają się do naturalnego stylu porozumiewania się, a z tym nie zawsze było łatwo w Treku.

Podsumowując uważam, że jest to obowiązkowa pozycja dla każdego fana Star Treka w Polsce a i ci, którzy na co dzień nie są miłośnikami tej odmiany SF również wyjdą z kina usatysfakcjonowani (wiem to, bo zaobserwowałem na swej siostrze :-) ).Teraz pozostaje tylko czekać na jedenastą część, kto wie może już za dwa lata...

P.S. Chciałbym gorąco "podziękować" PKP za udostępnianie w Internecie "aktualnej" listy dostępnych połączeń i nieprzyjemną obsługę w informacji, skutkiem czego moje przybycie na pokaz i napisanie tej recenzji mogło nie dojść do skutku.


Filip M. Pełny
9.03.2003
pl.rec.fantastyka.startrek


Nie tak dawno temu wyszedłem z kina po blisko 2 godzinach spędzonych ze Star Trek X. Oczywiście, naturalnym odruchem, przynajmniej w moim przypadku, jest podzielenie się wrażeniami. A jako, że nie znajduję posłuchu u mojej rodziny w tych kwestiach, pozwólcie, że to Wy, drodzy grupowicze [pl.rec.fantastyka.startrek (przyp. red.)], staniecie się adresatami mych przemyśleń. A bedą one dość ostre, wszyscy grupowi malkontenci, czy wichrzyciele wysiadają... ;)

A więc do dzieła. Żeby nadać jakiś uporządkowany charakter moim przemyśleniom, będę numerował punkty, ale nie tak żeby cyfry miały inne znaczenie od porządkowego.
Zaczynamy od wad:
1. Sam początek. Senat romulański. Szczerze mówiąc nie pamiętam za bardzo z innych odcinkow, czy aby był on pokazywany, ale to co zobaczyłem w Nemesis, to był raczej sejmik grodzki... Nie więcej niż 50 reprezentantów, na Boga, przecież mowa jest o Imperium Romulańskim, a to nie byle co... Może nie jest wielkości Federacji, ale porównywalne z Imperium Klingońskim, czy Unią Kardasjańską... Mogli by pokusić się o porządny Senat, z tysiącem reprezentantow. Sama nazwa Imperium odwołuje się do tradycji historycznej, odwołam sie więc do tego samego. Ci z Was, bardziej obeznani z historią, może wiedzą, co było jedną z głównych przyczyn upadku republiki rzymskiej - zbyt mała liczba urzędników w stosunku do rozmiarów imperium. Rozumiem, przeciwdziałanie biurokracji, czy coć, ale bez przesady...
2. Nie wierzę i nikt nigdy mnie nie przekona, że do Senatu, najważniejszej instytucji w Imperium można spokojnie wnieść urządzenie służące masowej zagładzie. Gdzie indziej byłoby to nie do pomyślenia, a co dopiero na Romulusie! Trudniej chyba o bardziej podejrzliwą i ksenofobiczną rasę, niż Romulanie. Poza tym, jaka jest reakcja wszystkich na bombę? Siedzą i patrzą, może nas nie zabije... Dla mnie nielogiczna postawa, przecież wiadomo było, że raczej nie są to fajerwerki, a czasu na ucieczke było dość...
3. Sami Romulanie. Rozumiem, że jest to rasa pozytywna i w ogóle, ale kolejna przesada. Romulanie są tam bardziej ludzcy od ludzi (vide Shinzon). O czym on znowu bredzi? Otóż, pierwsza scena, otwarta kłótnia i wybuch złości. Dla skrytych Romulan, do jakich ja jestem przyzwyczajony, to coś nie do pomyślenia. Ale może we własnym gronie są inni. Przejdźmy dalej. W jednym odcinku TNG córka Tashy Yar mówi coś takiego: "Ludzie, mają to do siebie, że lubią pojawiać się w najmniej oczekiwanym momencie". I co? Otóż Romulanie też lubią. I to jak... ale o tym później, będzie to dłuższy punkt, jednocześnie jeden z najmniej zrozumiałych dla mnie w całym filmie.
4. Romulanie optujący za pojednaniem z Remanami? O ile wiem, to oni sami ich wpędzili w ten stan, także czego oni chcą?
5. Przejdźmy do naszej wesołej gromadki ze statku Enterprise. Przemowa Picarda na weselu, patetyczna, nudna, głupia i raczej żenująca, niż śmieszna. I ciekawa rzecz, Data, żyjący przecież 15 lat wsród ludzi, jeszcze się nie nauczył podstawowych zasad savoir-vivru i nie wyczuwa kiedy ktoś żartuje. Odwołam sie przy tej scenie do czegoś innego, mianowicie do szumnych zapowiedzi scenarzysty [reżysera (przyp. red. ;)]. Wiecie o czym mówię? O niby wzorowaniu sie na kinie polskim i japońskim. Zapomnial dodać także o wzorowaniu się na kinie amerykańskim ( :) ), a szczególnie na Flipie i Flapie. Czyż Picard z tym swoim głupim i niepotrzebnym przemówieniem nie przypominał wam Flapa, a Data z głupią wstawką Flipa. I Picard z tekstem: "Zamknij się, Data", co powoduje ogólny śmiech i konfuzję Daty. Normalnie dla mnie, jak żywcem wyjęta scena z tej serii.
6. Worf, na Boga, czyż facet, który litrami może pić wino krwi, toksyczne dla innych, może upić się zwykłym Tyskim... to znaczy piwem romulańskim? A tak BTW to skoro zakazane, to skąd wzięło się na ślubie? I skąd w ogóle Romulanin na ślubie? Widocznie Riker i Troi narobili sobie jakiś dziwnych przyjaciół...
7. A wracając do tego Worfa. FC, OK, rozwalili mu statek, INS, OK, zapałętał się jakoś, a tu? Zabrakło pretekstów, dobra był na ślubie, to wpadaj na statek, posłużysz jako oficer taktyczny. Litości...
8. Czy wszyscy admirałowie zlecając ważne misje kapitanom uprawiają durny small-talk? Czy to tylko Janeway jest taka irytująca?
9. Sygnał pozytronowy. OK. Ale czy pozytronowy nie był tylko mózg Daty? Wobec tego dlaczego wszystkie 6 części dawało te sygnały?
10. I znowu nawiązanie do kina amerykańskiego. Toż Data i B-4 to dwaj z braci Marx. Jeden poważny, a drugi głupkowaty niedorozwój. I że też Geordi nie zuważył pierwszy, jak składał B-4, ze ktoś coś przy nim majstrował...
11. Nowy prom. Dobra, wszystko pięknie, ale... Czy w tym XXIV wieku naprawdę nie wiedzą co to poduszkowce? Pewnie wiedzą, ale w końcu nie ma to jak szlajać się po najgorszych wertepach zwykłym jeepem, w końcu i 'szybciej' i 'wygodniej'. A propos jeepa. Widzieliście może, jakie miał działko? Ciekawa polityka tej Gwiezdnej Floty. Albo w końcu przejrzała na oczy, albo Federacja i jej sekcje tracą swój różowy charakter. Albo jeszcze jedno - scenarzysta nawet nie starał się zachować jakiejś logicznej spójności z tym co przedstawiało nam wcześniej 9 filmow i 5 seriali...
12. Rozumiem, sterowanie zdalne, nawet ciekawy pomysł. Ale wlecenie do promu zawisłego w powietrzu? Nawet moja druga połówka, stwierdziła, że to zbyt naciągane... W sumie, ja dałbym się przekonać gdyby to była jedyna wpadka. W końcu Data jak nikt inny jest w stanie obliczyć odpowiednie trajekorie i spektrum możliwosci, ale zbyt tego wiele, by tak po prostu przymrużyć oko...
13. Shinzon. Czy nie w stulu Romulan jest likwidowanie wszystkiego, co może ich skompromitować? Upadł rząd, nowy nie był zainteresowany, ale normalny rząd uprzątnąłby to po cichu, tak żeby nikt nigdy nie mógł sie uczepić? A co zrobił nasz rząd. Tak, wrzucił Shinzona, coś ich kompromitującego do największego ogniska zapalnego...
14. Shinzon po raz wtóry. Czy przywódca rebelii to nie rebeliant? Widocznie nie, skoro jego zwolennicy w Senacie otrzymują tylko naganę slowną. Poza tym, nie widać żeby go ktoś ścigał, czy coś takiego. Wymordowując te 50 osób w Snacie pozbawił też całe Imperium elit politycznych i nie było komu się sprzeciwić, czy nawet zasiaść w Senacie. Nic innego nie pozostaje, jak tylko zasiaść na tronie jako nowy Cezar. A ja się pytam, gdzie było Tal Shiar w tym momencie? OK, ono zostało zniszczone, ale gdzie są ci ludzie, którzy zajmują się wywiadem wewnetrznym? Przecież ktoś się tym musi nadal zajmować. Więc gdzie byli ludzie Tal Shiar?
15. Pojawia się nagle przed nami wielki statek? Co robimy? Oficerowie aż się rwą do działania, ale Picard powstrzymuje Worfa. A co robią ci oficerowie, gdy jest ostrzał? Nic, czekają na rozkazy. Ale wracając, to pojawia sie wielki, wojenny statek o nieznanych zamiarach. To co robimy? Tak, całą kadrę oficerską (kapitan, I oficer, II oficer, doradca kapitana i oficer taktyczny) posyłamy mu w gardziel. Przemądrze. Do dowodzenia statkiem zostaje jeden oficer w stopniu komandora.
16. Przeskakujemy teraz dalej. Pilotowanie statku z terminalem w obcym języku to żaden problem. Wszyscy o tym wiedzą. A opuszczenie tego statku i eksplozje wewnątrz nie zwracają uwagi żadnych czujników, prawda?
17. Shinzon został Pretorem, bo ponoć popierała go flota. Chyba ta pływająca po Romulusie. Bo ile statków leci z Shinzonem niszczyć Ziemię? 1 (slownie - jeden). I co z tego, że to mocny statek, skoro zostałby zniszczony zapewne zanim odpaliłby to działo (7 minut ładowania?) albo tuż po jego odpaleniu. Przecież wtedy musiałby się odsłonić, nie ma innego wyboru. No dobrze, a ile statków poleciało powstrzymać Shinzona? 2 (slownie - dwa). A gdzie ta obiecana szybka wojna, czy do niej nie trzeba floty statków w pogotowiu? Widocznie nie. A gdzie wobec tego reszta statków? Czy nikogo nie obchodzą najważniejsze rzeczy, jakie dzieją się w państwie? Czy zamordowanie Senatu, zamach stanu na nikim nie robi wrażenia, że udalo się znaleźć tylko 2 statki do rozwiązania problemu samozwańczego Pretora? Czy ludzie mają to naprawdę gleboko gdzieś? Widocznie tak. Jeżeli Gwiezdna Flota ot tak wysłała 7 statków, to jak na tym tle Romulanie są przygotowani do tej wojny?
18. Shinzon zbudował sobie statek. Pięknie. Wieczorami, po pracy w kopalni majsterkował sobie z kumplami, tam poskręcał, tu pospawał, i tak z dostępnych materiałów zbudowali sobie najbardziej śmiercionośną zabawkę w Imperium. Bo ja to tak zrozumiałem. Czy naprawdę budowa takiego statku nie zwraca niczyjej uwagi? Takie buraki wołają normalnie o pomstę do nieba. (tak kwestia małej dygresji - jeżeli doszliście już tutaj, to zauważyliście pewnie, że czepiam się najdrobniejszych szczegółow - taka moja natura, a poza tym powiada się, ze to fani sa najgorszymi krytykami - a takiego fana jak ja, to ze swieczka w ręku szukać drugiego ;)
19. Po prostu poetycko piękny był lot Daty przez przestrzeń do statku Shinzona (Sejmitar, dobrze pamiętam?). A jeszcze lepszy był wybuch monitora na mostku, który okazał się szybą. Tak, szklaną szybą. A co ciekawe, jak próżnia wdarła się na mostek, to porwała jednego kolesia, a reszta zdążyła się przytrzymać foteli. Fizykiem to ja może i nie jestem, ale coś tu również woła o pomstę do nieba ;)
20. Jedna bardzo irytujaca rzecz. Po X-men akcje Stewarta poszły w górę i widać to po Nemesis. Był to film jednego (no może dwóch) aktora. Reszta została bardzo niepokojąco zredukowana. To, co tak najbardziej lubiłem w ST, to różnorodność charakterów, wielość poglądów. A tu? Każdy inny (poza Picardem i Shinzonem) jest schematyczny i zredukowany do 2-3 scen z jego udziałem. Niesłusznie IMO.
21. No tak, Sejmitar, statek wojenny, a na porządny stop do jego produkcji to już zabrakło kasy. Takim sposobem Entek wszedł w niego jak w masło.
22. Troi to telepatka, słyszeliście panowie i panie? ;) A najlepszy numer - weźcie sobię telepatę, faceta do obsługi sprzętu i zwykły sonar. Po co wymyślać nowe technologie, skoro to proste połączenie wyszuka wam każdy zakamuflowany statek. No, po prostu wspaniałe połącznie możliwości człowieka, telepaty i maszyny :)
23. Prototypowy transporter LaForge'a. Nie mógł zrobić ich dwóch? A poza tym, czy ktoś nie powiedział, ze transportery nie działają? Bo ja NIGDY nie uwierzę, że transporter może sam siebie transportować. NIGDY.
24. Cofnę się troszeczkę. Pokój między Imperium a Federacją. 'Czy nie o tym zawsze marzyłes, Jean-Luc?'. Picard miał taką minę, że byłem pewien, iż odpowie, to co myślałem: 'Shinzon, co ty pieprzysz, przecież teraz mamy taki pokój, że od 200 lat takiego nie było'. Ale niestety. Nikomu nie przyszło do glowy, że ścisły sojusz w czasie wojny z Dominium zacieśnił trochę stosunki wzajemne Imperium-Federacja. A poza tym, czy po ogromnej wojnie sprzed 4 lat, gdzie Imperium poniosło ogromne straty, pozycja militarna Imperium podniosła się na tyle, że mogło ono pozwolić sobie na wojnę z Federacją?
25. Czy zausznicy Shinzona byli pozbawieni jakiegkolwiek zmysłu politycznego? Czy facet, który tak nienawidzi Romulan będzie dobrym władcą dla Romulan? Czy w ogóle były niewolnik będzie dobrym władcą, nie ważne jak dobrym jest strategiem?
26. Wiecie, że wystarczy unieszkodliwić silniki statku, by przestał do nas strzelać? (mowię o wsparciu dla Picarda i spółki).
27. Końcowa rozmowa B-4 z Picardem. Dyplomata, który przeprowadził pierwsze kontakty z 23 nowymi rasami, nie wie jak rozmawiać z przygłupem. Zamiast powiedzieć coś w stylu. 'Lubiliśmy twojego brata, bo zawsze zadawał takie śmieszne pytania' to znowu pompatyczna przemowa, której głupkowaty Marcho oczywiście nie zrozumiał. Ale jest nadzieja, bo sobie przypomniał piosenkę Daty... W każdym bądź razie w ST XI już go nie zobaczymy.
28. Łysina Shinzona. Chyba tylko po to, by był podobny do Picarda. XXIV wiek i nie ma jeszcze sposobu na łysinę? Przecież widać, że Picard ma resztki włosów po boczkach, a Shinzon jest ogolony :)
29. Chyba scenarzystom brakuje już pomysłów... Także na zapełnienie scen. Komenda: "All hands to battle stations" i rozdawanie żołnierzom broni na pokładach? Taki środek zaradczy przed abordażem? Może i skuteczny, zapobiegawczy, ale dla mnie dziwny. Kto by tam się wtedy spodziewał abordażu, po prostu mieli być gotowi do odpowiedniej reakcji w przypadku problemów...

A teraz czas na plusy:
1. Udźwiękowienie. Tylko 2 zarzuty: czasem zbyt głośne (padające ciało Pretora) i niedopasowane (zamykanie kraty dało się słyszeć za naszymi plecami w momencie, gdy krata była przed Shinzonem).
2. Efekty specjalne i widowiskowość bitew, a także nowego statku.
3. W końcu statek nie wybuchł, gdy stracił skrzydło (a byłem pewien, że tak się stanie, naprawdę mile mnie to zaskoczyło).
4. Problem klonowania. Na czasie i choć już użyty raz w ST II, to jakby zniknął w ogóle ze Star Treka na ten bardzo długi czas. Cieszę się, że poruszono szczególnie ten psychologiczny aspekt stosunku klona do oryginału (mi to przypominało trochę stosunek syna, który chce przewyższyć osiągnięcia ojca, a nie może mu dorównać). Tu dopatruję się tych nawiązań do kina polskiego jak również w ogólnym klimacie filmu, który też oceniam pozytywnie.
5. W końcu godny przeciwnik.
6. Walka z włączonymi osłonami. Nie wszyscy muszą być honorowi.
7. Ukazanie dwoistości natury ludzkiej. Co by było gdyby... i możliwość spojrzenia w twarz najgorszej z możliwości.
8. ST w tytule. :)
9. Dobre kreacje Picarda i Shinzona, szczególnie ciekawa scena końcowa obu bohaterow.

Ostateczna ocena: 4.5/10. Film lepszy od Generations czy Insurrection, ale raczej trzyma ich poziom, niż żeby miał dorównać rewelacyjnemu First Contact. Obawiam się, że poziom ST już długo nie sięgnie tak wysoko postawionej poprzeczki. Jest to raczej kopiowanie starych pomysłów, niczego nowego scenarzysci już nie wymyślają...


Zdjęcia



Muzyka

Remus
The box
My right arm
Odds and ends
Repairs
The knife
Ideals
The mirror
The scorpion
Lateral run
Engage
Final flight
A new friend
A new ending

Uwaga! Pliki umieszczone są tylko dla zorientowania się w temacie - jeśli spodoba Ci się ta muzyka, kup ścieżkę dźwiękową filmu!


Pliki wideo

Oficjalny zwiastun filmu (13MB)
The Making Of Nemesis (152MB) - dokument o kulisach produkcji Star Trek Nemesis
Fragmenty filmu (22MB)
Scena z filmu (5MB)
Kolejna scena (3MB)
Kolejna scena (4MB)
Spektakularna scena kolizji statków (4MB)
Trzy zapowiedzi Nemesis w telewizji UPN - pierwsza (5,5MB), druga (5,5MB) i trzecia (5,5MB)
Zapowiedź telewizyjna (3,8MB)
Kolejna zapowiedź telewizyjna (5,5MB)
Fragment programu Entertainment Tonight
Relacja z oficjalnej premiery filmu w wersji ASF (26MB) i DivX (13MB)


Pliki wideo nadesłał Simon,
Zdjęcia nadesłał Matti.



© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!