USS Phoenix
Logo
 Informacje o odcinku
 
Serial:Enterprise
Tytuł:Shockwave (II)
 
Numer sezonu:2
Numer odcinka:1
Numer produkcyjny:202
Data premiery w USA:18-09-2002
 
Scenariusz:Rick Berman i Brannon Braga
Gościnnie występują:Matt Winston, John Fleck,
Gary Graham, Vaughn Armstrong
 
Ocena odcinka:6.3
Liczba oceniających:182
Oceń w skali 1 - 10:

Opis

Kapitan Archer musi znaleźć sposób na powrót do swoich czasów, zaś reszta załogi Enterprise musi poradzić sobie z sulibańskim atakiem.



Recenzja

OK, więc Archer i Daniels wymyślają plan jak przesłać Archera z powrotem z przeszłość i odzyskać Enterprise. Plan się udaje, Enterprise zostaje odzyskany, i w dodatku (o zgrozo) dostaje zgodę na dalsze włóczenie się po okolicy.
Muszę szczerze przyznać, że Shockwave II mnie zaskoczył. Pozytywnie. Po prostu nie był tak zły, jak obawiałem się, że będzie :) Mówiąc uczenie, walory rozrywkowe tego odcinka okazały się na tyle wysokie, żeby oczywiste błędy logiczne i buraki nie przeszkadzały w jego odbiorze. Naprawdę.
Czyli, zaczynając od dobrych rzeczy, było to w miarę przyjemnie spędzone 41 minut, z wartką akcją, jej zwrotami, jak również efektowną bitwą kosmiczną na koniec. Aktorstwo było na kompetentnym poziomie, efekty specjalne też... czegoż możnaby więcej chcieć od odcinka?
Dobrego, spójnego scenariusza.

No właśnie. Zgodnie z wieloletnią trekową tradycją "katastrofalne" (w sensie pozytywnym) zakończenie części pierwszej zostało tu szybko rozstrzygnięte, bez żadnych prób jego dalszego ciągnięcia. Co by na przykład było, jakby Archer został w przyszłości trochę dłużej? Gdyby Enterprise nie mógł nawiązać kontaktu z Ziemią? Nie, bo niby po co. Ten wielki czerwony przycisk reset przecież do czegoś zobowiązuje, prawda?
No właśnie. Chociaż Enterprise zebrał całkiem spore cięgi od Suliban (polecam uwadze uważnego obserwatora celny strzał Suliban, którego efektem było eleganckie zwęglenie na górze spodka, tuż nad nazwą okrętu, bez wątpienia w następnym odcinku będzie on lśnił nowym, podwójnie woskowanym lakierem. Skąd my to znamy? Przykład Farscape pokazuje, że można pokazywać okręt z dokładnie takimi samymi uszkodzeniami w więcej niż w jednym odcinku i nikt nie będzie się czepiał, więc czemu nie ma tego w Enterprise? Niestety podejrzewam, że odpowiedź na to brzmiałaby: "A po co?" No dobrze, to przejedźmy się teraz po co większych burakach odcinka, tak dla rozrywki :)

Pan Daniels konstruując temporalne urządzenie komunikacyjne z komunikatora, skanera i "miedzianych ścinków grubości jednego milimetra" ustanowił nowy rekord McGyveryzmu w Star Treku. Ciekawe, co będzie potem? Pistolet fazowy z ramy rowerowej, dwóch metrów kabla (obowiązkowo miedzianego) i akumulatora kwasowego?
Pomysł takiej komunikacji był niewątpliwie ciekawy, rzeczywiście zgodny z tym, co dotychczas widzieliśmy, ale... litości... Jakby scenarzyści nie mogli wprowadzić jakiegoś muzeum, gdzie Daniels mógłby sobie zebrać części, czy coś... A tu szast prast i po krzyku.
Poza tym ja bardzo przepraszam, ale cała ta heca z oszukiwaniem Suliban w ramach utworu nie ma sensu. Dlaczego? To proste. Pomysł bazował na tym, że Silik nie może się skontaktować z swoim pracodawcą, więc będzie poszukiwał innych metod kontaktu, podsunie mu się ten temporalny transporter, on go włączy, Archer wyskoczy, itd.
Wszystko pięknie ładnie, tylko mam jedno pytanie: Skąd Daniels wiedział, że Silik nie może się skontaktować z Facetem z Przyszłości? Czy Silik mówił o tym komuś z załogi Enterprise? Nie. Czy Daniels mógł się jakoś o tym dowiedzieć? Nie. Czy sprawiał wrażenie, że jest świadom faktu zamilknięcia FzPa? Nie.
Więc tym samym cały odcinek nie ma sensu :)

Ale nic to, nie takie buraki już były w Enterprise. Jedźmy dalej. Pamiętacie, jak Sulibani porwali tego biednego Klingona w Broken Bow i poddawali go przesłuchaniu? A pamiętacie, jak był ubrany? No, normalnie, jak na Klingona. Więc czemu teraz Sulibani uznali za wskazane rozebrać T'Pol do bielizny by poddać ją takiemu samego przesłuchaniu, na tym samym sprzęcie, w tym samym miejscu?
Tak wiem, łączyli przyjemne z pożytecznym. I przy okazji fani Słonecznego patrolu będą zadowoleni...

Co dalej... A więc Hoshi Sato ma kajutę na pokładzie C? A to ciekawe, bo przypominam sobie z początku sezonu jakiś nieśmiały wątek o zamienianiu się na kabiny, w efekcie którego Hoshi wylądowała na pokładzie E... A żeby było śmieszniej, to według oficjalnych schematów kwatery starszych oficerów TEŻ są na pokładzie E.
No i co? Oto biedna Hoshi musi przeczołgać się przez ciemne, ciasne, zimne klaustrofobiczne kanały wentylacyjne, by dostać się do ambulatorium (nie mrugajcie, jeżeli nie chcecie przegapić doktora Phloxa w tym odcinku) na pokład B, by uwolnić starszych oficerów z ich cudownie przeniesionych kajut. Nic dziwnego, że dziewczyna wybrała do czołgania się ciepłe, obszerne i dobrze oświetlone kanały o bliżej niesprecyzowanym przeznaczeniu.
Dlaczego tak mówię? Po pierwsze, sam pomysł, że jakaś przestrzeń, w dodatku tak ważna jak kanały wentylacyjne, została "zablokowana" podczas konstrukcji okrętu. To jak? W razie awarii trzeba będzie rozbierać cały okręt, żeby usunąć usterkę?
Po drugie, nie dostrzegłem żadnych śladów tych blokad.
Po trzecie, jak na kanały wentylacyjne, miejsce z założenia rzadko uczęszczane, i jeszcze dodatku "zablokowane", kanały te mają zaskakująco dobre oświetlenie. Co jest, w XXII wieku powietrze boi się ciemności, czy co?
Po czwarte, ale Hoshi absolutnie nie musiała się czołgać po tych kanałach. Z własnego doświadczenia wiem, że dorosły, dobrze zbudowany mężczyzna jest w stanie prześlizgnąć się przez szczelinę o szerokości 22 centymetrów, a co dopiero przejść przez tak obszerne kanały, jak te przez które musiała przechodzić Hoshi.
Po piąte wreszcie... Panowie B&B naprawdę liczą na odebranie publiczności serialowi Słoneczny patrol. Bo w ramach utworu nic nie wyjaśnia faktu zgubienia przez Hoshi podkoszulka. Śmieszne to też raczej nie było.
Dalej... Jestem trochę zmieszany... w tym XXII wieku są jakieś dziwne standardy moralne... kobiety nie noszą staników, ale za to mężczyźni najwyraźniej trzymają je w szafkach...
O czym mówię? Jest tak - Hoshi traci podkoszulek i nie ma nic pod spodem, tak? Weźcie teraz i przypatrzcie się jej się, gdy ma już na sobie koszulkę od Reeda. Ewidentnie widać pod nią stanik (w tym miejscu chciałbym przeprosić swoje ewentualne czytelniczki za powyższe dwa akapity).

I co dalej... Reed dla dobra sprawy daje sobie obić mor... twarz, a Trip z resztą symulują pęknięcie rdzenia napędu. Bardzo realistycznie wyszła im ta symulacja... Ciekawe, co im tak wybuchało na rdzeniu i na gondolach, hm?
I w tym miejscu przywitajmy powrót doskonale znanego tzw. manewru Janeway. Na czym on polega? Otóż w razie ataku wrogich sił należy odpowiedzieć ogniem wtedy i tylko wtedy, gdy osłony opadną do 40% lub gdy okręt zostanie trafiony 56 razy (w zależności od tego, co nastąpi prędzej). Tylko wtedy można zacząć strzelać do przeciwnika.
I oto widzimy załogę Enterpise siedzącą z założonymi rękoma, gdy pościg sulibański zbliża się do okrętu i gdy otwiera do niego ogień. Dopiero po kilkunastu trafieniach załoga łaskawie decyduje się na odpowiedzenie ogniem. Ale żadnych torped, nie, dziękujemy. Nie chcemy przecież wyrządzić Sulibanom zbyt wielkich szkód, prawda?

W ramach rzeczy pozytywnych należy odnotować nowy, ładny wolkański okręt. W ramach rzeczy mniej pozytywnych odnotuję na koniec jeszcze końcową przemowę Archera;
Soval: "Przez ostatni rok Enterprise narozrabiał jak pijany zając!"
Archer: "No tak, ale wiecie, ludzkość popełnia błędy."
T'Pol: "Kapitan Archer ma rację. A Wolkani też popełniają błędy."
Soval: "No tak, racja." (obrażony wychodzi z pokoju).

Czy postawa Sovala w trakcie odcinka oraz obrona Archera i T'Pol miały dla was jakiś sens? Bo dla mnie nie. Bycie niby-pseudo-proto-Wolkanem (nawet jeśli jest to niemożliwe w tym okresie czasowym) to jedna sprawa, a bycie aroganckim, kłamliwym dupkiem to sprawa zupełnie inna.
I tak, Soval zamiast być postacią z własnym zdaniem, stał się postacią mającą zawsze zdanie przeciwne do bohaterów. Biedny, biedny ambasador.
Biedni Wolkani.
A skoro mówimy już o osobach skrzywdzonych przez los...
Biedny Mayweather. Naprawdę, niechęć scenarzystów do jakiegoś wykorzystania tej postaci bardzo mnie dziwi.

Czyli, podsumowując, obok Broken Bow był to dla mnie najlepszy - jak dotąd - odcinek Enterprise. Bez sensu, ale z wartką akcją.

Tekst: Jan Strzelecki



Pliki wideo

Zwiastun odcinka oraz zapowiedź Star Trek Nemesis (3MB)
Zwiastun odcinka (2,9MB)


Napisy

Napisy do odcinka, wersja FTV, 1.0
Program SubEdit (do odtwarzania napisów)


Zwiastuny przysłał Simon.



© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!